poniedziałek, 13 maja 2013

Dominik mi powiedział


Uroczystość Dominika Savio. Wchodzę do kaplicy, próbując odpędzić od siebie resztki snu. Moje oczy jeszcze nie zdążyły przyzwyczaić się do nowego dnia. Ania: Wake up!
Za chwilę Eucharystia. W kaplicy kilka osób: Tomek, Alexio, dwóch księży i ja.
Czytania, Ewangelia, Homilia.

„Dominik Savio postanowił już jako mały chłopiec, że jego przyjaciółmi będą Jezus
i Maryja”. Te słowa przenikają do głębi mojego serca, a Dominik zaczyna mi mówić o wiele więcej. Nie tylko ja powinnam usłyszeć te słowa, ale nasze dzieci.
Eureka! Po prawie 8 miesiącach pobytu na misjach olśniło mnie. A może w końcu to usłyszałam?  Słówko na dobranoc. Nie tylko dla nas, nie tylko dla młodzieży, kiedy mają swoje spotkania. Dla naszych dzieci. Trzeba coś zrobić, bo ostatnio nie za chętnie zostają
na modlitwie. Powiedzieć coś, by mogły poznać Boga, Księdza Bosko, Dominika Savio
i zaprzyjaźnić się z Nimi.

Jeszcze tego samego dnia wprowadzam moją myśl w czyn:
„Co to znaczy być przyjacielem Jezusa i Maryi? To modlić się, być grzecznym, nie kłócić się”. Niby proste słowa, a takie ważne. To słówko również w moje serce wkłada mnóstwo radości. Wewnątrz mnie grają fanfary, a kolorowe balony unoszą się w powietrze.
Jutro trzeba to powtórzyć.

 „Bóg Was kocha i cieszy się, kiedy bawimy się wspólnie w oratorium. Cieszy się, kiedy my jesteśmy szczęśliwi. Cieszy się, kiedy chcemy Go kochać i innych ludzi oraz okazywać tę miłość. Lubimy mówić sobie nawzajem, że się kochamy. Dziś dziewczynki zapytały mnie, jak te słowa brzmią po polsku. To piękne. Życzę Wam tej miłości każdego dnia”.

Następnego dnia o moich słowach przypomina mi jeden z chłopców. Czyli zapamiętali.
Dzień trzeci stawia przede mną kolejne wyzwania. Dziś chcę powiedzieć rzecz niełatwą:
o mówieniu prawdy. O tym, że Jezus, który jest Prawdą, chce byśmy mówili prawdę,
nie kłamali. Niełatwa to rzecz, ponieważ w Zambii kłamstwo jest bardzo powszechne.
Nie czują, że to jest złe.
Co więcej: dziś większość dzieci na słówku, to te, które nie znają angielskiego.
Wspieram się pojedynczymi słowami w bemba: „cisinka (prawda) is goodu, bufi (kłamstwo) is not goodu”. Chyba zrozumieli.

Włączam w mój plan Tomka i następne słówko mówi on.
Jaką radość dają mi te nasze słówka. Cieszę się jak dziecko z prezentu urodzinowego,
jak z niespodzianki, którą ktoś zaplanował od dawna.

Dzielić się Bogiem prostymi słowami. Dawać Go moich ukochanym dzieciom.
Czy można chcieć czegoś więcej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz